Dokument Jędrzeja Bączyka „Dzienniki z Niebieskiej Szkoły” z rejsu „Fryderyka Chopina” na Karaiby

1. Chopin, Transatlantyk Festival 2. Chopin still 42, Transatlantyk Festival 3a1. Dzienn. z Nieb. Szkoły. Po pokazie w kinie Muza, fot. Stefania Pruszyńska, DSCF2329 4. Dzienn. z Nieb. Szk. Po pokazie w kinie Muza, fot. Stefania Pruszyńska, DSCF2352 5. Dzienn. z Nieb. Szk. Po pokazie w kinie Muza, fot. Stefania Pruszyńska, DSCF2367

Na specjalnym pokazie filmu dokumentalnego pt. „Dzienniki z Niebieskiej Szkoły” w reżyserii Jędrzeja Bączyka – odsłania się z wolna pejzaż wielkiej  przygody młodych marzycieli – żeglarzy na oceanie. Salwy śmiechu kwitują wiele scen pochwyconych w naturalnym ich wyrazie, będących momentami różnych kryzysów  w żywocie morskim.

Młodzi ludzie − licealiści, mając taką szansę i  pragnąc sprawdzenia samych siebie i  swoich marzeń o dalekim rejsie na żaglowcu,  zaciągają się na edukacyjny rejs na Karaiby.  Jednak wyjść z trybu lądowej edukacji i  odziać się w  naturę  żeglarza nauczanego na oceanie, nie mając jeszcze takiego doświadczenia, to wyzwanie, któremu sprostać wcale nie tak łatwo, jak się zdaje. Bo gdy trzeba  przyjąć  obowiązujące podczas żeglowania: dyscyplinę, warunki, organizację bytowania i kontynuacji nauki szkolnej oraz  wymaganej dla  uzyskania  wiedzy o żegludze i żaglowcu, trzeba pokonać niejeden własny opór  i zacząć się przystosowywać do obowiązujacych reguł gry.  Zresztą stąd już nie ma ucieczki, bo bijące o burty żaglowca fale oceanu  bynajmniej nie zachęcają do niej  czy  do  jakichkolwiek wolt na własną rękę.

Generalnie − młodzi żeglarze  są podczas rejsu opiekunami żaglowca, dbają o niego. STS Fryderyk Chopin  to statek o ożaglowaniu typu bryg.  Takie właśnie ożaglowanie, dzięki któremu statek  osiągał duże prędkości, cenili onegdaj piraci.  Statek mieścić może  62-osobową załogę, ma 55,5 m długości, 8,5 m szerokości. Jego maszty sięgają  37 m wysokości. Prędkość, którą osiąga ten statek  pod żaglami, to 16 węzłów, a zbliża się do 9 węzłów, gdy płynie  na silniku. Co ciekawe, bez zawijania do portu  może żeglować aż 100 dni.

Na specjalnym pokazie zamkniętym  filmu dokumentalnego pt. „Dzienniki z Niebieskiej Szkoły” w reżyserii Jędrzeja Bączyka – odsłania się z wolna pejzaż wielkiej  przygody na oceanie. Salwy śmiechu odbiorców tego filmu kwitują wiele scen pochwyconych w naturalnym ich wyrazie, będących momentami różnych kryzysów w żywocie morskim młodych marzycieli – żeglarzy. Realizatorzy podkreślali  po seansie, że tego nie można było wyreżyserować, lecz jedynie − dostrzec jako scenę w nakręconych tysiącach zapisów tego dokumentu. „Towarzyszyliśmy im codziennie, od pierwszego do ostatniego dnia, tak że w pewnym momencie staliśmy się dla nich niezauważalni. Pozwoliło to na nakręcenie bardzo szczerego i wnikliwego materiału, który przede wszystkim skupia się na analizie zachowań głównych bohaterów”.

Sceny z posmakiem żartu, aktorstwa, popisów i pozowań do fotografii mających swych adresatów pośród „szczurów lądowych”, z myślą o których je wykonują uczestnicy wyprawy, bawią niekiedy do łez. A te z pracy na pokładzie i w kajutach czy też w kuchni albo  podczas pucowania na błysk metalowych i innych elementów wyposażenia żaglowca lub pełnienia wacht nawigacyjnych − niosą w sobie obraz  różnej dawki wysiłku i zmagań. Oba rodzaje scen zaś mają wiele cech demistyfikacji. Realizm sytuacyjny wyraźnie dyktuje w takich warunkach − pilnie zapotrzebowane cechy osobowości i postaw. W codziennym drylu  znajduje jednak ujście zarówno żywiołowy młodzieńczy entuzjazm, jak  i jest wypracowywany systematycznie porządek aktywności, zgodny z regulaminem.

Z wolna, z każdym dniem 2-miesięcznej wyprawy, żeglarze  w drodze na Karaiby pokonują swoje nawyki, słabości, postawy wobec innych czy uzależnienia, np.  od Internetu, telefonu komórkowego − przystosowując się do tej odmiennej niż dotąd rzeczywistości. A w niej po dłuższym czasie okazuje się, że można jednak żyć z tak licznymi wyrzeczeniami. To, co było tradycją w rodzinie,  określoną  indywidualnymi formami i zwyczajami,  i tutaj   staje się  w części  możliwe.  Wigilia, jej ceremoniał, potrawy i oprawa świąt Bożego Narodzenia na statku w wypowiedziach bohaterów wołają jednak o śnieg, choinkę i inne atrybuty…

Przemiany w  postawach i myśleniu młodych uczestników tego rejsu, który wniósł  tak wiele egzotyki i  barw poznawczych w doświadczaniu trudów, a nade wszystko − pięknej przygody żeglowania,  to  również  ciekawy plon ich pracy nad sobą.  Z tej wyprawy  licealiści powrócili  na ląd − jak sami mówili o tym po spektaklu filmu  − bardziej dojrzali i obeznani z tym, czego nie mieliby szans poznać gdzie indziej i przeżyć w takim natężeniu. Przyznawali się też do licznych swoich odczuć, pragnień i poglądów wyzwolonych w trakcie żeglugi. Wielu zdało sobie w pełni sprawę z potęgi i znaczenia woli, charakteru i uzyskanego hartu w takich warunkach współegzystencji na  płynącym po oceanie tymczasowym domu, tak często niemiłosiernie rozkołysanym. Kilkoro z nich zapragnęło powtórzenia tej niezwykłej przygody – połknęli bakcyla fascynacji takim stylem poznawania świata i życia na morzu.

Twórcami filmu są absolwenci Łódzkiej Szkoły Filmowej i zapaleni miłośnicy żeglarstwa: reżyser Jędrzej Bączyk, operator Maciej Twardowski, producentka Kasia Pajzderska i producent Jakub Dobkiewicz.

Stefania Pruszyńska

Fot. 1 i 2 – Transatlantyk Festival, producent filmu „Dzienniki z Niebieskiej Szkoły”.

Fot. 3-5 – Stefania Pruszyńska. Młodzi łowcy przygód  z pokładu  żaglowca po seansie


Tekst ukazał się także 14 kwietnia w Gazecie Autorskiej

„IMPRESJee” www.impresjeee.blox.pl


 

Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.