Nawet bez koncertu sąd uchylił mandat dla Tadeusza Lisa – Stefania Pruszyńska

Sąd Rejonowy w Poznaniu rozpatrywał  w październiku dwukrotnie odwołanie się Tadeusza Lisa od kuriozalnego  mandatu nałożonego na niego przez straż miejską  na początku sierpnia br. Na finał sprawy  ten muzyk  przybył  22 października br. do placówki Temidy w pełnym ordynku  artystycznym –  ze sprzętem.

Był   gotów sprostać  każdemu wyzwaniu, które  wynikało z postanowienia  sądu z 5 października br. o koncertowym  trybie jego przesłuchania. Przygotował specjalnie repertuar. Jednak sędzia Stanisław Banach  odstąpił od tego  zamiaru,  wcześniej odsłuchał  nagranie płytowe tego artysty. A po przerwie i ku powszechnej aprobacie  –  ogłosił uchylenie mandatu. – To dla was druzgoczące!  – wykrzykiwała do przedstawiciela straży miejskiej  jedna z dziennikarek.

Zainteresowanie tą sprawą zarówno licznych mediów i związanych z nimi dziennikarzy, jak i wielu przedstawicieli organizacji pozarządowych, a także artystów i sympatyków pokrzywdzonego mandatem karnym Tadeusza Lisa –   wyrażał tłum i  tłok w sali 300, w której  odbyło się  przesłuchanie.

Dlaczego odmówiłem zapłaty mandatu? Tadeusz Lis, schorowany i przecież już starszy człowiek,  jest znany większości poznaniaków z koncertowania  na Starym Rynku. Boryka się on  z losem artysty ze skromnymi środkami do życia i   pozbawionego możliwości  zatrudnienia się w lokalach czy klubach, gdyż    obecnie królują tam muzyka z płyt i didżeje.  Wystąpił zaś z odwołaniem od mandatu do sądu nie tylko dlatego, że  nie był w stanie  go zapłacić, lecz  przede wszystkim z powodów honorowych nie zgadzał się z postawionymi mu zarzutami zakłócania porządku – tak objaśniał on swoje  motywy.

Sąd o strażnikach miejskich:  „(…)taka nadgorliwość w stosowaniu prawa może być często powodem bezprawia”.    –  Strażnik miejski pouczał mnie, że  mam prawo się odwołać  od mandatu  w ciągu 7 dni – wyjaśniał w sądzie Tadeusz Lis.  Sędzia Stanisław Banach uznał prawidłowość tak złożonego przez muzyka odwołania, bowiem wpłynęło ono w terminie.  Stwierdził też, że straż miejska wykazała się w tym wypadku  „wyrazem nadgorliwości lub niezrozumienia sytuacji”. I dodał:   „(…) taka nadgorliwość w stosowaniu prawa może być często powodem bezprawia”.  Zauważył też, że strażnicy„zamiast nakładać mandat, mogli mu po prostu zwrócić uwagę, by śpiewał nieco ciszej”. Dodał w podsumowaniu:   „Najłatwiej było jednak wystawić mandat”.

Występ na Starym Rynku – w tradycyjnej przestrzeni artystycznej.  Starówki na całym świecie są uważane za przestrzeń, w której  jest miejsce dla takich artystów, jak mimowie, akrobaci czy muzycy – ocenił sąd.   „Poza tym Stary Rynek w Poznaniu odwiedza sporo ludzi, a to sprzyja wytworzeniu w tym miejscu specyficznego tła akustycznego. Dźwięków tych nie można jednak  uznać za zakłócenie porządku publicznego” – wyjaśniał sędzia Banach. Po przerwie zaś ogłosił swoją decyzję – o uchyleniu mandatu, uzasadniając ją  niepopełnieniem przez muzyka wykroczenia.  To postanowienie sądu  ucieszyło nie tylko Tadeusza Lisa!

Gdyby muzyk nie przyjął mandatu, sąd działałby w normalnym trybie. Sąd wyjaśniał, że można było nie przyjąć mandatu. Wówczas sprawa w sądzie byłaby rozpatrywana w normalnym trybie i merytorycznie. Zaś strażnik miejski,  zapytany poza sądem  o  procedury stosowane przez policję municypalną,  stwierdził, że  każdy z nich zawsze poucza karanego o możliwości nieprzyjęcia przez niego mandatu („wówczas odwozimy obywatela na komisariat policji albo do naszej siedziby – w celu wyjaśnienia, a później sprawa  może być  rozpatrywana w sądzie tak, jak to przedstawił sędzia”),  a także o możliwości złożenia odwołania do sądu w ciągu 7 dni. To obowiązująca formuła i norma. Miał jednak  jakieś wątpliwości, czy  decyzja sądu o uchyleniu mandatu  Tadeuszowi Lisowi nie będzie rozważana dalej…

Zagrał poza sądem utwór Tadeusza Woźniaka  „Zegarmistrz światła”. Tadeusz Lis sfrustrowany  daremnością wysiłku przyniesienia sprzętu do sądu (bo to dla niego był spory wysiłek, związany z wolą udowodnienia, że jest dobrym muzykiem ) oraz przygotowaniem specjalnego repertuaru na tę okoliczność, postawił jednak na swoim. Dla mediów i zaciekawionych zagrał  poza sądem  i wyśpiewał „Zegarmistrza światła” Tadeusza Woźniaka.

Wcześniej muzyka bronili w  marszu protestacyjnym  grajkowie uliczni. Marsz zorganizował niemal  spontanicznie  PTAAAK, którego Tadeusz Lis jest członkiem. Muzycy uliczni  wraz z sympatykami tego muzyka  przeszli ulicami Poznania od Starego Rynku aż do ulicy Fredry. W sądzie  muzyk okazał legitymację  członkowską  tego stowarzyszenia. To dowód, że jest artystą zrzeszonym.
 

Stefania Pruszyńska

Na fot.: Tadeusz Lis. Autor fot.: T.J. Golenia

Tags: