Sztuka nie wyrasta sama z siebie i nie jest w stanie jej tworzyć żadna istota poza człowiekiem. Dlatego też tak często wyrażała i wyraża w wielu swoich dziedzinach i utworach podziw dla Boga jako genialnego Autora największego i najwspanialszego dzieła: wszechświata, w tym – Ziemi, natury i człowieka. To Twórca w randze Stwórcy, bowiem z nicości wydobył wszystko.  Stwórca zatem  niedościgniony w dziele stworzenia, jego niezliczonych formach, treściach, fenomenach i tajemnicach. Twórca człowiek, artysta opiera się zaś na tym, co zostało stworzone przez Boga i  na sobie samym –  jako tym, któremu Stwórca udzielił swojej transcendentnej mocy do tworzenia.

Takie myślenie jest bliskie wierzącym, zaś niewierzący zachowują dystans do tych przekonań, poszukując na przykład w nauce dowodów samostworzenia się wszechświata, życia, a człowieka – w drodze ewolucji. Tymczasem genialny Albert Einstein, twórca teorii względności, sam wyznał: „Im bardziej badam świat, tym bardziej wierzę w Boga”.

Twórczość ma długą historię. Nauka nie ustaje w poszukiwaniu śladów i dowodów aktywności twórczej. A tymczasem dorobek  sztuki się umacnia i rozszerza wyjątkowo dynamicznie.

Bezustannie ewoluuje ku nowemu novum. Obecnie przybywa nie tylko utworów, dzieł, lecz również instalacji czy akcji lub także prowokacji artystycznych na żywo, zdających się sygnalizować przekonania ich twórców o wszystkomożności człowieka, samosprawstwie natury, a nawet sztuki. Albo mających demistyfikować takie poglądy. Tak toczy się w sztuce podskórnie dyskusja sięgająca postulatów o początku, rozważań hipotez Wielkiego Wybuchu. Kwestionujących istnienie Boga  lub istnienie Boga umacniających.

A że ta szeroko rozumiana sztuka jest również powoływana przez kolejnych nowych twórców, i nie po to, by dowieść wiary w istnienie Boga czy demonstrować  brak wiary w Jego istnienie  bądź zaprzeczać Jego istnieniu – w  utworach i dziełach, w wielu ich różnorodnych odmianach, daje jednak świadectwo novum w poszukiwaniach treści i form takich, które są zdolne unieść i wyrazić spór między sprzecznościami, wątpliwościami i niewiadomą co do istnienia Boga a wiarą w Boga Artystę wszech czasów. Pierwszego Twórcę w najwyższej randze, bowiem – Stwórcy wszystkiego.

Niektóre z tych poszukiwań napotykają silne reakcje sprzeciwu, gdy są odbierane jako godzące w wartości czy treści religijne i przekonań uświęconych tradycją i konwencją.

Od  zawsze jest  szczególnym śladem  istnienia człowieka artysty. Jest świadectwem każdego artysty i jego poszukiwań, które podejmuje z poczucia niezaspokojenia woli twórczej już stworzonymi dziełami. Pozostaje trwałym zapisem podejmowanego za każdym razem trudu nieustawania w dążeniu do doskonalenia form i treści i tworzenia tego, czego jeszcze nie było.

Nie ma sztuki bez artysty, bez jego wyobraźni, wrażliwości, talentu, umiejętności i emocji. Bez ustawicznej jego pracy nad sobą, nad samodoskonaleniem, nad pogłębieniem świadomości.

Artysta tworzy dzieło, lecz i dzieło tworzy artystę. „Tak naprawdę potrafimy mówić tylko przez nasze obrazy” –  twierdził Vincent Van Gogh.

Dygresja. Wprawdzie nietrudno zauważyć w naturze niezwykłych umiejętności niektórych gatunków fauny czy flory, jednak ich „wytwory” to dzieła instynktów mających gatunek podtrzymać przy życiu, a nie rezultat celowego i świadomego aktu twórczego. To swoista sztuka natury, którą docenić może zwłaszcza oko artysty. Bo czyż nie zadziwiają i nie budzą nawet zachwytu liczne jej formy, pośród których znane są gniazda misternie plecione przez niektóre ptaki, malownicze sieci pająków czy choćby wznoszone przez mrówki kopce. Ileż też jest dowodów w różnych dziełach literackich i plastycznych na ten podziw czy inspiracje.

Treść, wyraz, forma, oddziaływanie, odbiór sztuki. „Wszyscy chcą rozumieć malarstwo; dlaczego nie próbują rozumieć śpiewu ptaków?”– tak Pablo Picasso ocenił kondycję percepcyjną ludzi. Mowę pokory sztuka objawia, gdy pozostaje wierna zastanemu, klasycznemu wzorowi form lub stanowi zwierciadło dojrzanego obiektu i jego stanu. W krzyku jednak i buncie wobec kanonów i sztywności myślowej jest wymowna i objawia moc, która może dokonywać przebudowy myślenia u wielu. Odsłania się po tajemnym wysiłku przenikania wielu tajemnic i nasączaniu form ich treściami.  Raz buduje twierdze, a raz je burzy. Scala i rozbija. Zbliża i oddala.

W odbiorze zastanawia, zachwyca, cieszy lub budzi obiekcje. Nic też w tym dziwnego, że tak często magnetyzuje, inspiruje czy rozbudza wyobraźnię i wznieca także wiele emocji, w tym niekiedy gwałtownych reakcji – wszak mówi z głębi ducha twórców do głębi ducha tych, którzy nad nią z uwagą przystają i nie poprzestają na li tylko powierzchownym jej oglądzie.

 Stefania Pruszyńska


Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.