Stefania Pruszyńska
Milcząc
Markowi Słomiakowi
Łzą opada niebo
nagle bezskrzydłe
Jak kamień
w niepojętość ciszy
Skraje łąk i pustyń
śladem pielgrzyma
krztuszą się jak iluzją
u bram atrapy raju
Bezsennością poezji
i zbłąkaną wizją
ściętych jabłoni
Milcząc w skurczu
jak cień Piety tuż-tuż
jeszcze pamięć przystaje
Obolała w bezbronności
po wyłkaniu ziemstwa
W ziarna nadziei
Wspomnienie. Gdy zapadła cisza po wygłaszanych w smutku, wzruszeniu, wdzięczności przemowach z przypomnieniem drogi i dokonań twórczych Marka Słomiaka, czytaniach i recytacjach jego wierszy, nad czerwcową łąką cmentarną na poznańskim Junikowie w rękach młodej skrzypaczki roztkliwiły się skrzypce. W lirycznych melodykach, niesionych pod chmurnym niebem w powietrzu syconym podeszczową, żywiczną świeżością sosen, Marek, obdarowany ukojeniem po ziemskiej pielgrzymce, okryty kwiatami przed poprzedzoną długim snem wyprawą na drugi nieznany brzeg − pozostawił swoje ziemstwo naszej pamięci…
W uroczystości towarzyszenia w ostatniej drodze znanemu mi od lat 70. XX w. serdecznemu przyjacielowi, poecie − żałobnikami wraz z bliskimi śp. Marka Słomiaka była nasza poetycka gromada: z Klubu Literackiego „Dąbrówka”, Wielkopolskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, Oddziału Poznańskiego Związku Literatów Polskich oraz Wielkopolskiego Oddziału Związku Literatów Polskich, przyjaciele i znajomi z różnych środowisk. Był 3 czerwca 2024 r., dzień kolejnych moich urodzin.
Wieść o tym, że zgasł o świcie w niedzielę 26 maja 2024 roku, przyniosła ogromne przygnębienie. Nagła nieobecność, której nie da się pojąć ani przyjąć, zawsze stawia przed twardą ścianą, nie do pokonania ludzką wolą. Pozostaje pióro i kartka papieru… Pisałam. Do pierwszego wiersza przybywały następne. Jeden z nich (bez tytułu) czytałam na wspomnianej uroczystości pożegnalnej. Byłam przybita. Mimo jego wieloletnich zmagań z kryzysami zdrowotnymi jeszcze niedowierzająca temu, co w ziemstwie ostateczne. Później napisałam wiersz „Milcząc”.
Myślą i słowem powracam do treści naszych rozmów o człowieczeństwie doznającym udręk choroby i okoliczności z nią związanych, a tak rzadko mającym w poezji pełny głos. Marek w ostatnich latach, telefonując czy śląc wiadomość, miał zwyczaj szorstko i krótko oceniać swój stan. Komunikował o tym, co było najistotniejsze w diagnozach medycznych. Pragnął przede wszystkim uwolnienia się czy oderwania od udręk, które przyniosły mu sytuacje załamań zdrowia i różne zawiłości losu. Poezja jako bohaterka niejednej rozmowy rozpalała ducha i wzniecała iskry twórcze. Odżył, kiedy miał już najnowszy tom poetycki „Liryki szeptu”, z którym pojawił się w maju 2023 w Klubie Literackim „Dąbrówka” na autorskim spotkaniu, dzielonym z Pawłem Kuszczyńskim z Oddziału, Poznańskiego ZLP, prezentującym wówczas także swój najnowszy tom pt. „Mądrość dobra”. Wkrótce wystąpił z „Lirykami…” na wieczorze autorskim w poznańskim Domu Literatury Muzeum im. J.I. Kraszewskiego Biblioteki Raczyńskich. Często powracał do problemów z „Okolicą Poetów”, czasopismem wydawanym przez Jerzego Szatkowskiego, powierzonym mu przez niego w testamencie. Wyzwaniem stał się realizm wydawniczy, w którym wiadomo − najsłabszym, a zarazem podstawowym ogniwem są środki finansowe. Czasopismo doczekało się witryny w Internecie i obsady. Marek przyjął skromną rolę w tym tytule. Był strapiony, zmagał się, pragnął nawiązywanym dialogiem przekroczyć poczucie samotności w trudnych chwilach. Przemilczanemu wyznaczał odrębny byt czy raczej specjalne przeznaczenie. Zamierzał jeszcze tyle przemyśleć i stworzyć…
Post factum staje się bezcenne wszystko, co żyje we wspomnieniach. Obecność śp. Marka nie milknie na fotografiach, w nagraniach, poruszających słowach intencji dedykacyjnych, publikacjach w czasopismach i tej największej jego pasji − poezji.
(…) i oto przyszło oświecenie nagłe
jakbyś przed ścianą wiedzy stanął
tajemnej skończoności – i pytasz
co dalej – dalej już tylko
nieskończoność myśli troskliwej − Marek Słomiak, fragm. wiersza „Jakby nigdy nic” (z 2016 r.), z tomu „Wiersze wybrane 1968 – 2018”, edytowanego w Poznaniu na 50-lecie jego pracy twórczej w 2018 r. przez Wydawnictwo Literackie ATENA.
W wybranej do zacytowania strofie odczytałam przesłanie Marka Słomiaka − jego poetycki testament.
Stefania Pruszyńska
Obraz graf. ENNAH 3: Stefania Pruszyńska
Tuż przed pierwszą rocznicą nieobecności śp. Marka wśród nas wiersz „Milcząc” był już publikowany na stronie Facebooka: Protokół Kulturalny / Klub Literacki Dąbrówka.
Postscriptum
Pamięć Poetów: Marka Słomiaka, Ewy Najwer i Jerzego Łukasza Kaczmarka w Poznaniu ożywiono 22 maja 2025 r. w Bibliotece Uniwersyteckiej na specjalnym spotkaniu, które prowadzili: Dorota Jędraszyk, Maciej Grela, Jacek Juszczyk i Artur Jocz, a muzycznie je nasycił zadumą poznański poeta i bard Tomasz Bateńczuk.

(Publikacja aktualizowana).