W Teatrze Wielkim w Poznaniu w ramach trwającego od 5 do 27 kwietnia Festiwalu Hoffmannowskiego przygotowano na 20 kwietnia br. program nadzwyczajnego koncertu symfonicznego chóru i orkiestry Teatru Wielkiego pod dyrekcją Eraldo Salmierego, na który złożyły się dwa dzieła Johannesa Brahmsa: Koncert skrzypcowy D-Dur op. 77 oraz Niemieckie Requiem.
Koncert skrzypcowy D-dur op. 77, skomponował Brahms w 1878 roku. Premiera tego dzieła odbyła się 1 stycznia 1879 r. na scenie lipskiego Gewandhausu. Jako solista wystąpił wirtuoz skrzypiec Józef Joachim, dla którego Brahms stworzył ten koncert, składający się z trzech części: Allegro non tropo (z rozbudowaną partią solo oboju), Adagio i Allegro giocoso, ma non tropo vivace.
O tym dziele Brahmsa pisano koncert przeciw skrzypcom albo nazywano go utworem fortepianowym granym na skrzypcach. Co ciekawe, lecz wytrawnym melomanom znane − koncert ten to w istocie sposobność do mistrzowskiej współgry solisty z orkiestrą, zresztą wymagającej jego dużej dojrzałości artystycznej, umiejętności stopniowania dźwiękami, ich dynamiką i barwą − interpretacji i podkreślenia zróżnicowanych nastrojów − czy to powagi, czy też subtelnego zamyślenia, liryzmu, romantyzmu i poetyckiej aury czy też wreszcie ożywionej żarliwości.
Tym wymogom, jak sama to odebrałam, w dużej mierze sprostał w poznańskim występie Janusz Wawrowski, wykonując koncert z dużym wyczuciem i sprawnością godną zauważenia. Publiczność doceniła skrzypka, serwując mu obfite brawa i dopominając się o bisy (wybrał dwa kaprysy Paganiniego, które jednak niekoniecznie zaliczyłabym do wykonań olśniewających).
Fenomenalne i doprawdy budzące nie tylko mój najszczerszy zachwyt, bo wywołujące niemal odurzenie, okazało się niedzielne wykonanie „Niemieckiego Requiem” Johannesa Brahmsa w poznańskim Teatrze Wielkim im. Stanisława Moniuszki. A to za sprawą znakomitego Chóru Teatru Wielkiego, orkiestry symfonicznej pod dyrekcją Eraldo Salmierego i solistów: Agnieszki Piass (sopran) oraz Jarosława Breka (bas).
To najbardziej zachwycające dzieło religijnej muzyki żałobnej, odrębne od klasycznego katolickiego pięcioczęściowego requiem czy protestanckiego, nie ma cech utworu mszalnego − jest skoncentrowane na płaczących po swoich bliskich zmarłych. Pogrążeni w żałobnej zadumie łakną pociechy, utulenia w żalu, nadziei i wiary. I te wartości ludzkiego przeżywania muzycznie i treściowo zapewnił genialny Brahms − to dzieło zaliczane jest do największych i najważniejszych jego dokonań kompozytorskich. Muzyka Niemieckiego Requiem jest niezwykła, pełna uniesień i dla odmiany − łagodności, harmonii, kunsztu symetrycznych elementów.
Publiczność odebrała piękno muzyczne Niemieckiego Requiem z tak wielkim uznaniem dla jego kreatorów − wykonawców, że bardzo długo nie przerywała burzy oklasków. Ku mojej satysfakcji, jako że rzeczywiście sama uznałam, iż duchowo zostałam nakarmiona najwyższej klasy interpretacją Brahmsa.
Stefania Golenia Pruszyńska