
Stefania Pruszyńska
Wiolini
Patrzcie, oto dzieło rozstroiciela partytur,
drapieżcy rozsmakowanego w drewnie
wężowym, lipowym, może świerkowym,
dusza wiolini ledwie co swym echem,
zawracanym smyczkiem słońca,
kołuje w pustce po wydartym skrzydle.
Zgodnie ze scenariuszem destrukcji
ta koncertmistrzyni dopiero w czerni
może zażywać do woli aneksu z ironią
tuż-tuż skrwawioną w pelargoniach,
niby-pocieszycielkach, niby-klakierkach.
A spójrzcie, oto nieopodal klasyka.
Zrudziałe suknie parkowych drzew
z wolna rozdzierają niemoce natury.
W duecie z wiolinią w niemości jęku.
Dedykuję te strofy Autorom artprowokacji zdewastowaną wiolonczelą na Dziedzińcu Różanym przy Zamku Cesarskim (CK Zamek) w Poznaniu w październiku 2013 r.
Wszelkie prawa zastrzeżone
(Wiersz aktualizowany).