Piosenki Wysockiego, Okudżawy, Kukina wręcz obrosły u nas legendą, bowiem niosły w tamtych czasach, w latach sześćdziesiątych i późniejszych, w swoich treściach świeży powiew buntu i tematykę zwykłego życia − prawdziwego bólu, zresztą przez rosyjską cenzurę zwalczaną jako nie pieszczącą sztucznego obrazu dobrodziejstwa komunizmu. W Poznaniu przypomniał je Dominik Księski.
Te piosenki, pieśni, wyrosłe na buncie przeciwko fałszowaniu rzeczywistości, niosą też tęsknotę w domyśle − za wolnością, jest w nich przecież tak wiele tonów upomnień o wartości życia w prawdzie i szczęśliwego. Wolność jako idea oparta na artystycznym przekazie jej treści, takim, który śmiało uchyla kurtynę nad siermiężnością losu w okowach komunizmu i historycznego spadku po okrucieństwach wojny − tym śpiewaniem twórców i kontynuatorów znalazła drogę do wielu umysłów i dusz… Wyzwalała poczucie pragnienia wspólnoty w buncie, ukrytego w milczeniu, w czasach panowania donosicielstwa. Odpowiedź niczym nawałnica wkrótce wzbierała. Najpierw zaowocowała spiskowaniem, później walką i wreszcie zwycięstwem. Zwycięstwem − nad pozorami, nad tłumieniem prawdy i praw naturalnych.
Pieśniami rosyjskich bardów z lat sześćdziesiątych: Włodzimierza Wysockiego, Jurija Kukina, Jurija Wizbora i Igora Kochanowskiego, mającymi ponadczasową moc rozpalania ducha, rozbrzmiał wieczór andrzejkowy w poznańskim Blue Note. Dominik Księski prezentował płytę „Pojedziemy”, którą nagrał w 2004 roku. Utwory te wykonuje od 30 lat i sam je przekłada na język polski. Jest uznawany za stylistę wokalnego i gitarowego. Znakomity interpretator z doskonale opanowaną grą na gitarze, której brzmieniom nadaje niemal wirtuozowski ryt. Występ tego artysty, który jest z zawodu polonistą, uprawiającym różne hobby związane z górami, śpiewającego najczęściej przy ogniskach, udowodnił, że istnieje ponadgraniczna tajemna wspólnota duchowa twórców tego repertuaru, pieśniarzy i słuchaczy.
Stefania Pruszyńska